Ostatnim razem, gdy internet dyskutował o sukience, skończyło się paranoją i zwątpieniem we własne oczy. Tym razem historia jest znacznie bardziej satysfakcjonująca: nieodparty wiktoriański element w sklepie, dziwne wiadomości w środku, pasjonaci kryptografii próbujący rozszyfrować ich znaczenie oraz właściwa odpowiedź po dekadzie tajemnicy... a może raczej po 140 latach?
Historia zaczyna się w okresie świąt Bożego Narodzenia 2013 roku, kiedy archeolożka i kolekcjonerka Sara Rivers Cofield odwiedziła sklep z antykami w Maine. To tam znalazła wiktoriańską jedwabną suknię, którą wstępnie datowała na lata 80. XIX wieku. Sara wyjaśnia na swoim blogu, że nie kupuje jedwabiu, bo zwykle kosztuje on fortunę i wymaga ogromnej pielęgnacji, ale tym razem zrobiła wyjątek.
Wartość oryginalnych guzików była więcej niż wystarczająca, aby pokryć inwestycję i przynieść zysk, ale Sara nie sprzedaje nic ze swojej kolekcji... a poza tym znalazła trzy bardzo szczególne elementy: metkę z nazwiskiem („Bennett”), szpilkę w turniurze... oraz dwie kartki papieru schowane w wewnętrznej kieszeni, z niezrozumiałymi zdaniami.
Rozszyfrowanie „Kryptogramu z jedwabnej sukni”
Bismark, omit, leafage, buck, bank
Calgary, Cuba, unguard, confute, duck, fagan
Spring, wilderness, lining, one, reading, novice
To tylko kilka przykładów. Wiele słów się powtarza, a między wierszami pojawiają się liczby, do których dochodzą trzy godziny na marginesie (10pm, 11:13pm i 11:24pm). Sara postanowiła nie podążać ścieżką wiadomości i po prostu opublikowała je w sieci, aby każdy zainteresowany mógł spróbować je rozszyfrować.
Pierwsze teorie nie pojawiły się zbyt długo: zakodowany list miłosny, wymiary sukni, kody z wojny secesyjnej. Sara wykluczyła możliwość związku z wojną secesyjną, ponieważ studiowała katalogi wydane w latach 80. XIX wieku, a suknia zdecydowanie pochodzi z tej epoki (przynajmniej wojna skończyła się piętnaście lat wcześniej, w 1865 roku).
W końcu Wayne Chan, badacz z Uniwersytetu Manitoba w Kanadzie, natknął się na kod w połowie 2018 roku. Chan zajmuje się rozwiązywaniem kodów hobbystycznie i porównał dane z ponad 170 książkami kryptograficznymi, ale nic z tego nie wyszło. Chan analizował wiadomości przez kilka miesięcy, odłożył projekt na bok i wrócił do niego z inną strategią, studiując wszystko, co mógł znaleźć na temat telegrafii w XIX wieku.
Pierwsza wskazówka znajdowała się we fragmencie książki Telegraphic Tales and Telegraphic History Williama Johnstona, opisującym raport stacji w Nowym Jorku: „York, Monday, Dead, Fire, Grind, Himself, Ill, Ovation, View”. Stacja ta należała do sieci obserwacji meteorologicznych utworzonej przez Korpus Sygnałowy Armii Stanów Zjednoczonych (dziś Korpus Łączności). Innymi słowy, służba ta była krajowym „Weather.com” w latach 1870–1891, a następnie przeszła w ręce cywilne.
Tak więc dziwne zdania były raportami pogodowymi. Dlaczego kod? Proste: wysyłanie całego raportu telegrafem było niezwykle kosztowne, ponieważ opłaty naliczano za słowo. Rozwiązaniem było stworzenie kodu, który mógłby skompresować ogromną ilość informacji do kilku słów, bez błędów interpretacyjnych. Chan miał problemy z uzyskaniem książek z kodami, ale po połączeniu danych z „Kodeksu meteorologicznego Korpusu Sygnałowego” z lipca 1887 roku, starych map zdigitalizowanych przez centralną bibliotekę NOAA, raportów przechowywanych przez Regionalne Centrum Klimatyczne Uniwersytetu Purdue oraz danych ze stacji kanadyjskich, dotarł do precyzyjnej daty: 27 maja 1888 roku.
Na koniec, oto dokładne znaczenie jednego z kodów.
- BISMARK – stacja Bismarck, Terytorium Dakoty (dziś Dakota Północna)
- OMIT – temperatura powietrza 56°F, ciśnienie 0,08 Hg (tylko dziesiętne, podstawa mogła się zmieniać w zależności od lokalizacji stacji, w tym przypadku 30,08)
- LEAFAGE – punkt rosy 32°F, czas obserwacji, 22:00
- BUCK – bezchmurnie, bez opadów, wiatr północny
- BANK – prędkość wiatru 12 mil na godzinę, bezchmurny zachód słońca
Źródła: Blog Sary Rivers Cofield, NOAA, Uniwersytet Manitoba, CNN