Google zorganizowało wczoraj specjalną konferencję w San Francisco, na której zaprezentowano wiele nowych produktów: dwa smartfony, komputer hybrydowy „4 w 1”, kamerę, odświeżoną wersję Daydream, głośniki oraz tańszą wersję domowego asystenta. Jednak to, co przykuło największą uwagę, to bezprzewodowe słuchawki. Pixel Buds nie tylko mają nawiązywać do AirPodsów Apple, ale oferują też tłumaczenie na 40 języków w czasie rzeczywistym.

Pixel Buds: natychmiastowe tłumaczenie, najciekawsza rzecz na ostatniej konferencji Google
Pixel Buds

Pixel 2 i Pixel 2 XL

Na tego typu wydarzeniach coraz trudniej o zaskoczenie. Smartfon z lepszą specyfikacją, druga generacja produktów, które (podobno) obniżają koszty, akcesoria domowe… Może to moje osobiste rozczarowanie, ale wiem, że nie jestem odosobniony. Co może to przełamać? Niewiele. Zobaczmy, co się wydarzyło na ostatniej oficjalnej konferencji Google w San Francisco. Gwiazdą był Pixel 2 i jego większy brat Pixel 2 XL. Oba mają ośmiordzeniowy Snapdragon 835, 4 GB RAM, wyświetlacze AMOLED i P-OLED odpowiednio 5 cali (1080p) i 6 cali (1440p), dwa aparaty 12,2 i 8 MP, 64 lub 128 GB pamięci i Androida 8.0. Są odporne na wodę, nie mają gniazda 3,5 mm (w zestawie przejściówka), a dostępne są w pięciu kolorach (trzy dla Pixela 2, dwa dla Pixela 2 XL). Ceny zaczynają się od 649 dolarów za podstawowego Pixela 2 i 849 dolarów za Pixela 2 XL.

https://www.youtube.com/embed/zpLVsR8cSFo

Pixelbook

Kolejny był Pixelbook, reinterpretacja Chromebooków, przedstawiona jako „urządzenie 4 w 1”, a w rzeczywistości hybryda. Google wierzy w koncepcję „premium Chromebooka” i próbuje ją udowodnić za pomocą laptopa z aluminiową obudową, procesorami Intel Core i5 lub i7 z architektury Kaby Lake, dotykowym ekranem 12,3 cala o rozdzielczości 1600p, do 16 GB RAM i 512 GB SSD. Klawiatura jest podświetlana, bateria wytrzymuje 10 godzin (15 minut ładowania daje 2 godziny), jest kamerka 720p, dwa porty USB-C, WiFi ac i Bluetooth. Podstawowa wersja (Core i5, 8 GB RAM, 128 GB SSD) kosztuje 999 dolarów, a rysik Pixelbook Pen to wydatek 99 dolarów. Tysiąc dolarów za laptopa z Chrome OS…?

https://www.youtube.com/embed/y8hTxocaxdo

Pixel Buds

Na szczęście organizatorzy zostawili najlepsze na koniec – słuchawki Pixel Buds. Na pierwszy rzut oka to bezpośrednia odpowiedź na AirPodsy Apple. Mają ten sam cel: rekompensować brak gniazda 3,5 mm. Pixel Buds łączą się przez Bluetooth, autonomia wynosi pięć godzin, a etui może je naładować do pięciu razy. Działają z Androidem 5.0 lub nowszym oraz iOS 10 lub nowszym. Ale to dopiero połowa historii...

Tłumaczenie w czasie rzeczywistym

Pixel Buds wyróżniają się małym touchpadem na prawym słuchawce. Zapewnia on bezpośredni dostęp do Asystenta Google (wymagany Android 6.0 lub nowszy). Dotknięcie to play/pauza, przesunięcie zmienia głośność, a przytrzymanie aktywuje asystenta, bo w słuchawce jest mikrofon. To właśnie pozwala na tłumaczenie w czasie rzeczywistym. Wystarczy położyć palec na touchpadzie i mówić. Sztuczna inteligencja tłumaczy, a smartfon odtwarza wynik. Druga osoba mówi do telefonu, a tłumaczenie słychać w słuchawkach. To nie jest idealne rozwiązanie, wymaga stabilnego połączenia i działa tylko ze smartfonami Pixel oraz Pixel 2, ale to najbliżej uniwersalnego translatora, jak dotąd byliśmy.

Pixel Buds: natychmiastowe tłumaczenie, najciekawsza rzecz na ostatniej konferencji Google
Natychmiastowe tłumaczenie. Chcemy… potrzebujemy, żeby działało dobrze.

Cena i dostępność

Google wyceniło Pixel Buds na 159 dolarów, a chętni muszą zapisać się na listę oczekujących. Nie można zaprzeczyć, że potencjał jest gigantyczny: od zagubionych turystów po sytuacje awaryjne, potrzebujemy dokładnego tłumaczenia w czasie rzeczywistym. Wyobrażam sobie, że zawodowi tłumacze mieliby coś do powiedzenia, ale poza błędami (a raczej „horrorami”) Google Translate, platforma nie przestaje się rozwijać. Czy osiągnęła dojrzałość, by przejąć tę rolę? Przekonamy się wkrótce.

Oficjalna strona: