Czerwony Gigant Wschodu ma pewne problemy do rozwiązania. Połączenie dużej gęstości zaludnienia w głównych miastach z efektami zanieczyszczenia sprawia, że istnieje duże zainteresowanie opracowaniem czystszych i wydajniejszych środków transportu. Tak właśnie spotykamy się z TEB, akronimem od Transit Elevated Bus, koncepcją tramwaju, który przemieszcza się nad zwykłym ruchem ulicznym, przewożąc tysiące osób naraz.
Populacja w najważniejszych miastach świata wciąż rośnie, a wraz z tą ewolucją demograficzną pojawia się potrzeba stworzenia bardziej wydajnych, czystych i ekonomicznych metod transportu. Wiele prototypów, które widzieliśmy w przeszłości, nigdy nie opuściło laboratorium, ale wyzwanie pozostaje i coraz mniej sensu ma spalanie oleju napędowego (czytaj diesla). Rozwiązań teoretycznych jest wiele, ale ile z nich jest naprawdę praktycznych? Nikt nie zaprzecza, że przewożenie większej liczby osób przy jednoczesnym zużywaniu mniejszej ilości energii to tytaniczne wyzwanie. Czego więc potrzeba? Chińska propozycja wygląda mniej więcej tak:
https://www.youtube.com/embed/APybYjcm_j4Koncepcja TEB
To, co właśnie zobaczyliście, to model TEB, Transit Elevated Bus w skali. Niektórzy nazywają go „tramwajem”, inni „ruchomym tunelem”, ale idea jest jasna: transport pasażerski ma przemieszczać się ponad konwencjonalnym ruchem ulicznym. TEB będzie miał specjalne stacje oraz windę, która umożliwi przyjmowanie większej liczby pasażerów z poziomu ulicy. Każdy TEB miałby maksymalną pojemność 1200 osób, jego budowa zajęłaby dwanaście miesięcy, a koszt wyniósłby jedną piątą tego, co wymaga dziś pociąg podziemny.
Jeśli to wygląda tak obiecująco, to na czym polega problem? Problem polega na tym, że to koncepcja, która od sześciu lat unosi się w eterze. Pierwszy raz pisaliśmy o niej w 2010 roku, a później znów trafiła do mediów pod nazwą „Land Airbus”. Tym razem pierwsze testy mają rozpocząć się pod koniec roku, ale szczerze chciałbym zobaczyć model w pełnej skali następnym razem. Za dużo jest vaporware ukrytego pod płaszczykiem „futurystycznego transportu” i chyba wszyscy się zgodzimy, że nie potrzebujemy więcej.