19 kwietnia bitwy pod Concord i Lexington zapoczątkowały wojnę o niepodległość Stanów Zjednoczonych. W pierwszych miesiącach chaosu i przemocy wynalazca David Bushnell opracował dwa rewolucyjne pomysły: skuteczną metodę detonowania prochu pod wodą oraz Turtle – sferyczny okręt podwodny dla jednego członka załogi, wykonany z drewna, mosiądzu, brązu i smoły.
Celem Turtle'a było atakowanie okrętów Royal Navy zajmujących amerykańskie porty. Choć nie odniósł sukcesu, zajmuje poczesne miejsce jako pierwszy okręt podwodny użyty bojowo.
Drewniany okręt podwodny
Wyobraźmy sobie człowieka w środku ogromnej drewnianej kapsuły, poruszającej się pod wodą, aby zbliżyć się do okrętu i podłożyć ładunki wybuchowe. Bez dodatkowych informacji pierwsze pytania, jakie się nasuwają, to „Dlaczego drewniana kapsuła? oraz „Dlaczego nie używa torped?.
Odpowiedź na oba pytania sprowadza się do czasów wojny o niepodległość. Historia mówi, że pilotem był sierżant Ezra Lee. Jego celem był HMS Eagle, potężny brytyjski okręt liniowy z 64 działami. Okręt podwodny nosił nazwę Turtle, znany też jako „małż” albo lepiej „infernalna maszyna”.
Turtle był projektem wynalazcy Davida Bushnella, który wcześniej opracował rodzaj bomby z beczki prochu i systemem detonacji opartym na mechanizmie spustowym muszkietu. Bushnell korzystał z pomocy zegarmistrza Isaaca Doolittle'a, który zajął się produkcją najbardziej skomplikowanych części okrętu.
Turtle miał średnicę około 2,1 metra, a pilot siedział w środku kuli. Ilość powietrza pozwalała na oddychanie przez maksymalnie 30 minut, a jedynym sposobem uzupełnienia były dwa mosiężne rury, gdy tylko okręt wynurzył się na powierzchnię. Poza trudnościami technicznymi głównym problemem Bushnella było sfinansowanie budowy Turtle'a. Interwencja gubernatora Connecticut Jonathana Trumbulla przekonała George'a Washingtona do uwolnienia funduszy.
Z zaledwie dwutygodniowym szkoleniem (co było nieuniknione ze względu na złożoność sterowania – koszmar dźwigni i pedałów), sierżant Lee, który zastąpił brata Bushnella (również Ezrę, który zachorował kilka tygodni wcześniej), wypłynął w gęstą noc 6 września.
Ciemność, prędkość prądów, stery oraz rozpoczęcie misji z tylko 20 minutami powietrza uczyniły misję niemal niemożliwą, ale ostateczny cios nadszedł, gdy Lee nie był w stanie przykręcić bomby do kadłuba okrętu, ponieważ wiertło trafiło na żelazną płytę (inne źródła sugerują, że była to blacha miedziana, choć w tamtych czasach były one cienkie jak papier).
Ostatecznie sierżant przerwał misję i porzucił ładunek w połowie drogi, licząc, że Brytyjczycy zbliżą się do obiektu i wylecą w powietrze. Jednak po stronie brytyjskiej mówi się, że HMS Eagle nigdy nie zgłosił ataku i że wszystko zostało zmyślone, by podnieść morale armii rewolucyjnej.
Los okrętu podwodnego jest bardzo niejasny: źródła sugerują, że zatonął wraz z okrętem transportowym, że został przejęty przez Brytyjczyków lub że został zniszczony, zanim do tego doszło. Na szczęście do dziś pozostało kilka replik i ta znakomita historia.