Mówi się, że drugie części nigdy nie są dobre, ale jeśli mamy pomyśleć o wyjątku od tej zasady, to zdecydowanie jest nim Half-Life 2. Międzywymiarowy konflikt między Gordonem Freemanem a Combine zapisał się w naszych umysłach, jednak to drugoplanowe postacie wzbogacają ten wspaniały świat, a Valve wykorzystało twarze prawdziwych ludzi do ich zaprojektowania. Mówimy o zwykłych ludziach, niektórych sławnych, i jednym tajemniczym człowieku, który zniknął bez śladu.
(Red.: Ostrzeżenie o ogromnych spoilerach)
Obecna sytuacja kanonu Half-Life jest bardzo jasna. Wydarzenia z Half-Life: Alyx doprowadziły do retconu zakończenia Half-Life 2: Episode Two. Alyx Vance została zrekrutowana/porwana przez G-Mana, Eli Vance żyje, a Gordon Freeman odzyskał swój łom... wystarczająco, by rozprawić się z każdym, kto spróbuje przeszkodzić w ratowaniu Alyx.
To oznacza, że (prawie) wszystkie główne postacie sagi powinny powrócić do akcji w hipotetycznej/potencjalnej trzeciej części. Co dokładnie o nich wiemy? Szukanie ich historii w wiki jest proste, ale jak wyjaśnia Richter Overtime na YouTube, Valve wykorzystało trójwymiarowe skanowanie wireframe prawdziwych ludzi do ich projektów. A zatem, czyje twarze noszą postacie z Half-Life 2?
Jeden model, jedna osoba: ludzie z Half-Life 2
Wideo zaczyna się od „tej” postaci całej franczyzy, G-Mana. Sojuszniczka, antagonista, międzywymiarowy biurokrata… minęło ponad dwadzieścia lat, a wciąż nie możemy ustalić, kim lub czym jest G-Man, ale wiemy, że jego twarz należy do Franka Sheldona, który pracował jako woźny w biurach Valve. Po uzyskaniu jego zgody zespół myślał o wykorzystaniu twarzy Franka do doktora Breena, ale potem odkryli, że pasuje znacznie lepiej jako G-Man. Dla twarzy Breena wybrali niejakiego Rogera Guaya, dyrektora firmy Tanner Electric Cooperative, a nawet przyjęli jego formalny strój, aby go odtworzyć.
Przypadek doktora Kleinera jest uderzający, ponieważ początkowo miał dwa projekty. Pierwszy przedstawiał człowieka znacznie starszego… aż do czasu, gdy zespół Valve przypadkiem spotkał Teda Cohrta w windzie i z okrzykiem „O mój Boże, to doktor Kleiner!” udało im się przekonać go, by użyczył swojej twarzy – co było łatwe, biorąc pod uwagę, że jego dzieci były fanami Half-Life. Ted pracował jako księgowy na wyższych piętrach, nad biurami Valve.
Poszukiwania Alyx były bez wątpienia najdelikatniejsze. Atrakcyjna, urocza, silna, wrażliwa, wielorasowa (azjatycka matka, afroamerykański ojciec)... to było wiele wymagań do spełnienia, więc Valve postanowiło przeprowadzić oficjalny casting i spośród setek modelek wybrało Jamil Mullen Higley, która przyczyniła się również do motion capture. Jamil jest obecnie trenerką emocjonalną, obrończynią/adwokatką gier wideo (czyli przeciwieństwem każdego polityka próbującego je zakazać) i matką czwórki dzieci.
Wideo omawia takie ikoniczne postacie jak Barney Calhoun, ojciec Grigori z Ravenholm i różnych NPC-ów… ale na koniec zostawia Eli Vance'a. Dlaczego? Po pierwsze, ponieważ Half-Life nie byłby taki sam bez Eli, a po drugie... ponieważ nic o nim nie wiemy. Randy Lundeen, projektant graficzny w Valve, opowiada, że spotkał mężczyznę proszącego o pracę na ulicy. Randy opisał twarz tego mężczyzny jako „niesamowitą” i postanowił zapytać, czy byłby zainteresowany przyjściem do biur Valve, aby użyczyć swojego wizerunku w zamian za gotówkę. Mężczyzna się zgodził... i na tym kończy się jego historia. Nie wiemy, kim był ani skąd pochodził, a minęło ponad dwadzieścia lat, więc prawdopodobnie już go z nami nie ma. Jedna z najsłynniejszych postaci w historii gier wideo nosi twarz nieznajomego.