Niewiele rzeczy jest tak interesujących jak pozwolić prezesom mówić. Nadmierna pewność siebie lub chęć bycia „prawdziwymi” skłania ich do powiedzenia czegoś więcej niż niektórzy doradcy nazwaliby „stosownym”, i tak wydaje się być w przypadku Enrique Loresa, obecnego CEO HP. Z jednej strony Lores potwierdził w niedawnym wywiadzie, że blokowanie drukarek i wkładów zaprojektowanych przez podmioty trzecie jest głównie kwestią własności intelektualnej, a po drugie, upierał się przy pomyśle „drukowania jako usługi”.

HP: „Naszym długoterminowym celem jest, aby drukowanie było subskrypcją”
HP drukowanie jako usługa

Anty-zakup, pro-wynajem. Wszyscy chcą naszych pieniędzy, ale nikt nie chce sprzedawać. Filmy i seriale, które znikają z dnia na dzień, muzyka niemożliwa do kupienia, premiery z cyfrową ekskluzywnością… a historia się nie kończy. Nic z tego nie byłoby możliwe bez jakiejś formy ograniczeń, blokad, DRM. DRM w ekspresach do kawy, w pociągach, w drukarkach.

A drukarki zebrały nas tutaj dzisiaj, a raczej wypowiedzi CEO HP, Enrique Loresa. W zeszły czwartek Lores wziął udział w krótkim, ale bardzo interesującym wywiadzie z dziennikarzami Squawk Box, programu emitowanego w CNBC.

HP: własność intelektualna, subskrypcja dla drukowania i „klient jako inwestycja”

Pierwsza część skupia się na tym, czego HP oczekuje od rynku PC, a Lores mówi o „sprzyjających wiatrach”, dodając szczegóły takie jak „odświeżenie Windows w przyszłym roku” (a może raczej w tym roku?), oraz o wprowadzeniu nowych urządzeń zoptymalizowanych do wykonywania sztucznej inteligencji z dedykowanym sprzętem. Jest też szybka wzmianka o pracy hybrydowej, ale dziennikarka postanowiła przejść do pozwu, który HP ma w związku z blokowaniem atramentów wykonanych przez podmioty trzecie... i wtedy robi się ciekawie.

Lores rozpoczyna odpowiedź dość oczywistym stwierdzeniem: „Ważne jest dla nas chronienie naszej własności intelektualnej”, a gdy zidentyfikują wkłady naruszające tę własność intelektualną, przerwą działanie drukarki. Logicznie dziennikarka wywarła trochę presji w tym punkcie. Dlaczego „zepsuć” drukarkę, aby zablokować użycie „fałszywych” wkładów? Lores podkreśla „problemy”, które może napotkać drukarka z powodu używania atramentów „nie zaprojektowanych” dla jego urządzeń, oraz „kwestie bezpieczeństwa”, takie jak wstrzykiwanie złośliwego oprogramowania do wkładów, które mogą przenieść się z drukarki do sieci lokalnej. Brzmi jakby HP przyznawało, że jego wkłady z chipami są podatne na ataki...

Kolejna porcja pojawia się o 03:52. Jeden z dziennikarzy pyta, czy „powinien istnieć rynek podmiotów trzecich” dla atramentów, a Lores mówi, że muszą uprościć proces drukowania, dlatego celem długoterminowym jest, aby „drukowanie było subskrypcją”. Według HP i jego CEO, subskrypcja jest „znacznie wygodniejsza” dla klienta i bardziej zrównoważona w czasie, ponieważ firma może poddawać recyklingowi otrzymywane wkłady. Teraz dziennikarka wspomina, że ta strategia utrzymuje ceny „sztucznie wysokie” i dodaje teorię modelu żyletki i maszynki... którą CEO przyznaje jako prawdziwą: HP traci pieniądze na sprzedaży drukarek, a zarabia na materiałach eksploatacyjnych, ale nie podał dokładnych liczb.

Co prowadzi nas do trzeciego punktu, i myślę, że to najbardziej zapalny ze wszystkich. Lores wskazuje, że kilka lat temu HP ogłosiło zamiar zmniejszenia liczby „nieproduktywnych klientów”, czyli tych, którzy kupują drukarki HP, ale nie zużywają ich atramentów:

„Za każdym razem, gdy klient kupuje drukarkę, to dla nas inwestycja, inwestujemy w tego klienta. A jeśli ten klient nie drukuje wystarczająco dużo lub nie korzysta z naszych materiałów eksploatacyjnych, to zła inwestycja.”

Coś mi mówi, że HP spędzi najbliższe tygodnie na „kontroli szkód”, ponieważ jeśli jego planem jest przyciągnięcie większej liczby klientów, to nie jest to właściwa droga.

Źródła: CNBC, Reuters, Ars Technica