NASA poinformowała 24 września 2026 r., że model inżynieryjny sondy DAVINCI ukończył sześć prób termicznych bez uszkodzeń. W kampanii przeprowadzonej od 28 sierpnia do 10 września w piecu osiągnął 465 °C. Wynik dotyczy modelu inżynieryjnego, nie egzemplarza przeznaczonego do lotu.

Jak przebiegał test termiczny DAVINCI

Model badano w wyłożonym ceramiką piecu firmy Rex Heat Treat w Bedford w Pensylwanii. Nagrzanie go do 465 °C, czyli 869 °F, zajęło około godziny. Początkowy cykl powtórzono jeszcze pięć razy, a model wyszedł ze wszystkich sześciu prób bez uszkodzeń.

Jim Garvin, główny badacz misji DAVINCI, opisał cykle jako odpowiadające 55–60-minutowemu zejściu przez atmosferę Wenus. Około godziny oznaczało czas nagrzewania modelu do temperatury docelowej. Ponad 100 czujników termicznych monitorowało elementy symulujące instrumenty sondy.

Był to test profilu cieplnego. Nie odtwarzał jednocześnie temperatury, ciśnienia i składu atmosfery Wenus.

Jak DAVINCI chroni instrumenty i pobiera próbki

DAVINCI ma zbierać dane o atmosferze podczas opadania przez jej kolejne warstwy i przekazywać je statkowi-matce. Projekt sondy łączy odporną na korozję tytanową osłonę, która chroni instrumenty przed gorącem, ze specjalnymi wlotami wpuszczającymi gazy Wenus do badań.

To właśnie ten układ sprawia, że kontrola temperatury ma znaczenie dla misji: osłona ma chronić aparaturę, a wloty umożliwiać pobieranie próbek atmosfery.

Co dalej z misją DAVINCI

Zespół misji pracuje nad uzyskaniem zgody na rozpoczęcie finalnego projektowania i budowy. NASA wstępnie planuje start DAVINCI na czerwiec 2029 r.