Mroczna przeszłość opieki psychiatrycznej
W XVIII i XIX wieku osoby cierpiące na choroby psychiczne były często zamykane w piwnicach lub więzieniach, poddawane nieludzkim warunkom. Dominowało przekonanie, że pacjenci są odpowiedzialni za własne cierpienie—porzuceni przez Boga, opętani przez demony lub winni strasznego czynu.
Promyk światła: Dorothea Dix
Dorothea Dix ujawniła te nadużycia, opisując pacjentów nagich, przykutych, w klatkach, bitych i chłostanych. Jej działania doprowadziły do powstania pierwszych zakładów psychiatrycznych, a za nimi stał wizjoner: dr Thomas Story Kirkbride.
Dr Kirkbride i plan
Dr Kirkbride wierzył w koncepcję "leczenia moralnego"—że stałe zamknięcie nie było rozwiązaniem. Twierdził, że otoczenie pacjentów, ekspozycja na światło słoneczne i świeże powietrze są kluczowe dla właściwego leczenia, i zastosował architekturę jako środek terapeutyczny.
Plan Kirkbride'a przewidywał zakłady psychiatryczne w układzie nietoperza, z sześcioma do ośmiu pawilonów. Każdy oddział, pokój i korytarz otrzymywał tę samą ilość powietrza i światła słonecznego. Pacjenci byli oddzielani według płci i stanu, z najcięższymi przypadkami na krańcach i poprawiającymi się pacjentami bliżej wyjścia.
Pałace leczenia
Ostateczne budynki były niczym innym jak pałacami, z rozległymi zielonymi przestrzeniami, farmami i szklarniami. Kirkbride nie pozostawił żadnego szczegółu przypadkowi, dokumentując swój proces w dziele "On the Construction, Organization, and General Arrangements of Hospitals for the Insane With Some Remarks on Insanity and Its Treatment". Określił materiały budowlane, farby i kolory, techniki eliminowania nieprzyjemnych zapachów, a nawet profil i pensje personelu. Zakład funkcjonował jak wiktoriańska rodzina, ze wspólnymi posiłkami i lekarzem na jednym końcu stołu oraz pielęgniarką naczelną na drugim.
Wzlot i upadek
W 1840 roku w Stanach Zjednoczonych było tylko 18 zakładów psychiatrycznych; w 1880 roku było ich 139. Plan Kirkbride'a stał się sukcesem, a te zakłady stały się symbolami postępu, pojawiając się nawet na znaczkach i pocztówkach. Ale pojawiły się problemy. Kirkbride nalegał na maksymalnie 250 pacjentów, ale nowe przepisy pozwoliły na 600, wyraźnie ze względów finansowych. Szpital Buffalo w Nowym Jorku budowano dwadzieścia lat i ciągle brakowało personelu. Ponadto pacjenci nie wychodzili. Pomysł był taki, że zostaną nie dłużej niż rok, a Kirkbride twierdził, że wskaźnik wyleczeń wynosi 80%, ale te twierdzenia były bezpodstawne. W rzeczywistości, jeśli Kirkbride się zapełnił, pozostawał pełny.
Upadek i opuszczenie
Pacjenci, których było stać na lepszą opiekę, byli wysyłani do prywatnych szpitali, podczas gdy Kirkbrides stały się schronieniem dla biednych i ubogich. W połowie XX wieku upadły. Nowe budynki były wirtualnymi więzieniami—dokładnie tym, czego Kirkbride chciał uniknąć. W latach 60. zabroniono pacjentom psychiatrycznym pracy, a deinstytucjonalizacja w latach 70. była ostatnim gwoździem do trumny. Dziś wiele Kirkbrides stoi opuszczonych, ale zachowują ślad wizji lekarza, a niektóre zostały częściowo ponownie wykorzystane.
(Z naszych archiwów, pierwotnie opublikowane w grudniu 2019 r., z pewnymi poprawkami i fotografią Dorothei Dix)
Źródło:99% Invisible